|
|
26 styczeń 2012
Król jest nagi
|
Z dzieciństwa pamiętam bajkę o nagim królu. Nikt nie śmiał przyznać, że jest nagi, każdy udawał, że widzi go przyodzianego w piękne szaty. Jedynie małe dziecko w swojej prostocie i dziewiczym spojrzeniu dostrzegło prawdę i zawołało: "Mamo, ależ on jest nagi!". Bajka ta ma oczywiście ukryty morał, który mówi, iż czasami tylko dzieci, dziewicze i prostolinijne, są lekarstwem na absurd otaczającej nas rzeczywistości.
Tak było i dwa dni temu, gdy Lenka poszła z pewnych powodów na szkolne przedstawienie zwane Jasełkami (czyli: poszła na katolicką indoktrynację finansowaną z budżetu Państwa... czyli z mojej kieszeni). Dzieci, uczniowie 4 klasy szkoły podstawowej, miały odegrać sceny związane z narodzeniem Jezusa. Niestety, nie zjawił się chłopiec, który miał zagrać Józefa, więc Maryja musiała prowadzić dialog z samą sobą... w końcu Józefa zastąpiła pani dyrektor, ratując jakoś całą sytuację.
Ale to nie koniec wpadek. Najlepsze jeszcze przed nami. Oto bowiem Lenka w pewnym momencie wyrwała się i pobiegła w stronę żłobka, gdzie leżał "mały Jezus", czyli tzw. "Dzieciątko Jezus" - i porwała tego "Jezusa" gaworząc sobie pod nosem "lala... lala...". I rzeczywiście, dopiero w tym momencie można było spojrzeć na tą całą sytuację w sposób dziewiczy: to naprawdę była TYLKO lalka; to był Jezus w formie lalki... maskotki, która po naciśnięciu na brzuszek wydawała różne dźwięki. Lenka zaczęła więc tulić tę lalkę a nawet ją całować. Absurd w czystej postaci, ujawniony i skompromitowany przez Lenkę.
Nie lada orzech moralny mieli do zgryzienia widzowie, czyli zgromadzeni rodzice: potępić to uprowadznie "Jezusa" i jego profanację... czy też wzruszyć się nad słodką Lenką i jej dziewiczą prostotą? Zwyciężyła opcja druga... Choć wątpię, aby zgromadzeni zrozumieli, iż całe te jasełka to obraza Jezusa wołająca o pomstę do nieba... a "Jezus jako lalka" to już Monty Python. Conajmniej.



|
|
Komentarzy:
0
|
|
24 styczeń 2012
Donnie Darko
|
Wstyd się przyznać, ale ten film widziałem po raz pierwszy. Rozczarowuje zakończenie (wielkie halo... a na końcu nic znaczącego). Ale poza tym, film ma świetną muzykę, świetne kamerowanie, montaż i klimat. Na pewno do niego powrócę... Uwiódł mnie bowiem.
Przez cały czas nie dawała mi spokoju jedna rzecz w tym filmie, a mianowicie siostra głównego bohatera... Skąd ja ją znam??? Skąd? Ten niesamowity, zniewalający uśmiech...? Zjawisko nie z tej galaktyki... wydobyte z przeszłości w mojej pamięci... sprzed ponad 20 lat.
Skorzystałem z Google i okazało się, że nie myliłem się. Aktorka to Maggie Gyllenhaal, którą znam z filmu "Sekretarka". Jedynego erotyku, który ma w sobie ciepło i jest czymś więcej niż erotykiem.
Connections. Czasami mam wrażenie (a w zasadzie "wiarę"), że wszystko jest ze sobą powiązane. Jak to onegdaj przedstawiał na wizji James Burke... facet, dzięki któremu zacząłem studiować filozofię.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
23 styczeń 2012
Dolina Trzech Cesarzy
|
Odwiedziłem niedawno Mysłowice. Ku Dolinie Trzech Cesarzy się skierowałem na przechadzkę leśną ścieżką wzdłuż Przemszy. Ciekaw byłem, czy coś zmieniło się, czy dawny klimat i magia miejsca zachowała się.
Ależ tak! Z czego wynika, iż nie był to tylko mój subiektywny stan emocjonalny, ale coś bardziej trwałego, coś związanego z tym miejscem.
To mój dom - to wrażenie nadal mi towarzyszyło. Leśny jestem, do cna leśny!
Na rzece, co rusz to kaczki mandarynki. Przy drzewach ślady zajęcy i innych zwierząt. Zza krzaka myknął mi przed oczyma nawet Robert... ten dawny, prawdziwy, swój, właściwy.... z sercem mięsistym, bez skorupy... Nadal tam jest zawieruszony w Czasie i Przestrzeni. Wzruszyło mnie to. Kocham go.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
10 styczeń 2012
Rise of the Planet of the Apes
|
Długo zwlekałem, aby zobaczyć ten film. Kosztuje mnie to zawsze sporą ilość emocji...
Oczywiście, żadne artystyczne arcydzieło, ale... Dla mnie jest to opowieść o procesie, który zmienia miękki pulsujący mięsień sercowy w bryłę kamienną. Niewinne (jeszcze) i prostolinijne zwierzę, które całkowicie ufa swojemu opiekunowi... a w zasadzie ojcowi. Bowiem to człowiek je wychował, dbał, uczył... I to ten człowiek po jakimś czasie oddaje je na przechowanie do schroniska (wiwisektorium). Szympans ma jeszcze nadzieję, tęskni... jeszcze czeka.
Zaczyna jednak poznawać prawdę o świecie człowieka... o tym, co człowiek robi z małpami w laboratoriach... o tym, że nie jest i nigdy nie zostanie członkiem ludzkiej wspólnoty; o tym, że nawet jego własny "ojciec" traktował go jedynie jako "dobry materiał genetyczny" do badań.
Jedyną bronią szympansa w świecie "za kratami" staje się jego intelekt. Serce zmienione w kamień. Opracowuje plan zemsty i ucieczki z tego więzienia.
Lecz nawet po ucieczce i uwolnieniu innych współtowarzyszy niedoli... ani razu już na jego twarzy nie pojawia się uśmiech.
|
|
Komentarzy:
0
|