Robert Surma
robertsurma.blog.interia.pl
Notki
26 styczeń 2012 Król jest nagi
Z dzieciństwa pamiętam bajkę o nagim królu. Nikt nie śmiał przyznać, że jest nagi, każdy udawał, że widzi go przyodzianego w piękne szaty. Jedynie małe dziecko w swojej prostocie i dziewiczym spojrzeniu dostrzegło prawdę i zawołało: "Mamo, ależ on jest nagi!". Bajka ta ma oczywiście ukryty morał, który mówi, iż czasami tylko dzieci, dziewicze i prostolinijne, są lekarstwem na absurd otaczającej nas rzeczywistości.

Tak było i dwa dni temu, gdy Lenka poszła z pewnych powodów na szkolne przedstawienie zwane Jasełkami (czyli: poszła na katolicką indoktrynację finansowaną z budżetu Państwa... czyli z mojej kieszeni). Dzieci, uczniowie 4 klasy szkoły podstawowej, miały odegrać sceny związane z narodzeniem Jezusa. Niestety, nie zjawił się chłopiec, który miał zagrać Józefa, więc Maryja musiała prowadzić dialog z samą sobą... w końcu Józefa zastąpiła pani dyrektor, ratując jakoś całą sytuację.

Ale to nie koniec wpadek. Najlepsze jeszcze przed nami. Oto bowiem Lenka w pewnym momencie wyrwała się i pobiegła w stronę żłobka, gdzie leżał "mały Jezus", czyli tzw. "Dzieciątko Jezus" - i porwała tego "Jezusa" gaworząc sobie pod nosem "lala... lala...". I rzeczywiście, dopiero w tym momencie można było spojrzeć na tą całą sytuację w sposób dziewiczy: to naprawdę była TYLKO lalka; to był Jezus w formie lalki... maskotki, która po naciśnięciu na brzuszek wydawała różne dźwięki. Lenka zaczęła więc tulić tę lalkę a nawet ją całować. Absurd w czystej postaci, ujawniony i skompromitowany przez Lenkę.

Nie lada orzech moralny mieli do zgryzienia widzowie, czyli zgromadzeni rodzice: potępić to uprowadznie "Jezusa" i jego profanację... czy też wzruszyć się nad słodką Lenką i jej dziewiczą prostotą? Zwyciężyła opcja druga... Choć wątpię, aby zgromadzeni zrozumieli, iż całe te jasełka to obraza Jezusa wołająca o pomstę do nieba... a "Jezus jako lalka" to już Monty Python. Conajmniej.

Lenka

Lenka

Lenka
24 styczeń 2012 Donnie Darko
Wstyd się przyznać, ale ten film widziałem po raz pierwszy. Rozczarowuje zakończenie (wielkie halo... a na końcu nic znaczącego). Ale poza tym, film ma świetną muzykę, świetne kamerowanie, montaż i klimat. Na pewno do niego powrócę... Uwiódł mnie bowiem.

Przez cały czas nie dawała mi spokoju jedna rzecz w tym filmie, a mianowicie siostra głównego bohatera... Skąd ja ją znam??? Skąd? Ten niesamowity, zniewalający uśmiech...? Zjawisko nie z tej galaktyki... wydobyte z przeszłości w mojej pamięci... sprzed ponad 20 lat.

Skorzystałem z Google i okazało się, że nie myliłem się. Aktorka to Maggie Gyllenhaal, którą znam z filmu "Sekretarka". Jedynego erotyku, który ma w sobie ciepło i jest czymś więcej niż erotykiem.

Connections. Czasami mam wrażenie (a w zasadzie "wiarę"), że wszystko jest ze sobą powiązane. Jak to onegdaj przedstawiał na wizji James Burke... facet, dzięki któremu zacząłem studiować filozofię.

23 styczeń 2012 Dolina Trzech Cesarzy
Odwiedziłem niedawno Mysłowice. Ku Dolinie Trzech Cesarzy się skierowałem na przechadzkę leśną ścieżką wzdłuż Przemszy. Ciekaw byłem, czy coś zmieniło się, czy dawny klimat i magia miejsca zachowała się.

Ależ tak! Z czego wynika, iż nie był to tylko mój subiektywny stan emocjonalny, ale coś bardziej trwałego, coś związanego z tym miejscem.

To mój dom - to wrażenie nadal mi towarzyszyło. Leśny jestem, do cna leśny!

Na rzece, co rusz to kaczki mandarynki. Przy drzewach ślady zajęcy i innych zwierząt. Zza krzaka myknął mi przed oczyma nawet Robert... ten dawny, prawdziwy, swój, właściwy.... z sercem mięsistym, bez skorupy... Nadal tam jest zawieruszony w Czasie i Przestrzeni. Wzruszyło mnie to. Kocham go.
10 styczeń 2012 Rise of the Planet of the Apes
Długo zwlekałem, aby zobaczyć ten film. Kosztuje mnie to zawsze sporą ilość emocji...

Oczywiście, żadne artystyczne arcydzieło, ale... Dla mnie jest to opowieść o procesie, który zmienia miękki pulsujący mięsień sercowy w bryłę kamienną. Niewinne (jeszcze) i prostolinijne zwierzę, które całkowicie ufa swojemu opiekunowi... a w zasadzie ojcowi. Bowiem to człowiek je wychował, dbał, uczył... I to ten człowiek po jakimś czasie oddaje je na przechowanie do schroniska (wiwisektorium). Szympans ma jeszcze nadzieję, tęskni... jeszcze czeka.

Zaczyna jednak poznawać prawdę o świecie człowieka... o tym, co człowiek robi z małpami w laboratoriach... o tym, że nie jest i nigdy nie zostanie członkiem ludzkiej wspólnoty; o tym, że nawet jego własny "ojciec" traktował go jedynie jako "dobry materiał genetyczny" do badań.

Jedyną bronią szympansa w świecie "za kratami" staje się jego intelekt. Serce zmienione w kamień. Opracowuje plan zemsty i ucieczki z tego więzienia.

Lecz nawet po ucieczce i uwolnieniu innych współtowarzyszy niedoli... ani razu już na jego twarzy nie pojawia się uśmiech.



<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
O mnie
robertsurma
41
,
Tychy
Inteligentny aż do nieprzyzwoitości :: Łowca zdarzeń niezwykłych :: Miłośnik kobiet i astronomii :-)
Zobacz mój profil
Skontaktuj się
Temat:
Treść:
Podpis:
E-mail:
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL